LigaNetPl

Back Home

LigaNetPl

User Rating: / 0
PoorBest 

Czymże zasłużyłem sobie, czym Cię nie szukałem?
w sercu tak prosto i tak głośno wołałem
sny układałem i czym Cię jeszcze nie spytałem
że tak wiele, tak długo, i nie doszukałem

Czy w słowach zbyt słabo przygarniałem nieba
i zbyt prosto nazywałem kawałkiem chleba
czy zbyt pięknie ubierałem Twoje kształty w kwiaty
i w miłości układałem światy

Czy mówiłem zbyt mało, drżałem zbyt wiele
że nie zległem, i nie podszedłem, by uśmiechnąć się śmielej
że wcale nie szedłem, że ani razu nie wstałem
czy w tym nie dostałem, w tym nic nie poznałem?

Więc gdy kiedy? ulica mi strząsa pytanie
to komu? rozgłaszam światu dociekanie
i jak echo, co bezdźwięcznie do serca powraca
drogą i postacią niczyją skarb ten me kroki ubogaca

zasypuje niebem, gwiazdami spod nóg wytryska
płaszczem okrywa i mieści - zaufaj mi - bliska
i tyle, że na żadnej z tym skarbem przystani
ni słów, ni oczu nie znajduje, i nie nuci - wybrani

Nie skrywa zaproszeń, marzenia spłukuje z twarzy
z dłoni kwiaty rozprasza i nie przyuważy
że wszystko w nich, pragnienia i życie moje
i nie znajduje, i nie składa miłości w nich Twojej

Lecz Ty trwasz, Ty znasz i wianki rzucasz na wodę
i w gwiazdy spoglądasz, i pomnażasz swą urodę
i Ty wiesz, że nazwać trzeba kawałkiem chleba
nazwać rąbek, by pokochać i zerwać błękitnego nieba

Nie przestajesz sączyć z słów, co nie wybrzmiewają
nie ustajesz, lecz rozumiesz, gdy pod oknem Twoim przemykają
że dla Ciebie, kiedy wzdychasz, rozstapiają się w Twym domu
zgasłym wzrokiem, niemym słowem, i pytają - komu?

Że dla gwiazd wracają, dla nich bajki nucą
i tak bardzo się potem smutno smucą
że z przesłaniem płyną, z zaproszeniem, z Tobą
obok Ciebie przecież, i zawrócić, i pokochać nie mogą

Nie potrafią się odnaleźć, schwycić i zachować
małej iskry i nadziei jej rozpieczętować
gdy ilekroć ta nadzieja rozbłyskuje z mego domu
wraca zawsze, zasmucona - komu?

 

© 2024 LigaNetPl
Joomla! is Free Software released under the GNU General Public License.
Mobile version by Mobile Joomla!